Przejdź do treści
Home » Aktualności » Święto Ulicy Warszawskiej, czyli przeszłość i teraźniejszość.

Święto Ulicy Warszawskiej, czyli przeszłość i teraźniejszość.

    autor: Wiesław Wróbel

    Ulica Warszawska zdecydowanie zasługuje na swoje święto z prostej przyczyny – to przestrzeń wyjątkowa. Tak, tak, już słyszymy głosy, że każda ulica w naszym mieście jest wyjątkowa, bo przecież żadna nie jest taka sama. Owszem, to prawda, ale ulica Warszawska – i mówię to z całą odpowiedzialnością historyka – ma zdecydowanie najbogatszą i najciekawszą przeszłość z białostockich ulic. Żeby to potwierdzić, wystarczy podać kilka najważniejszych faktów.

    Ulicę wytyczono zapewne w latach 30. XVIII w. na polecenie Jana Klemensa Branickiego, jako oś kompozycyjną rozbudowywanego wówczas założenia pałacowo-ogrodowego. Powstała w miejscu istniejącej tu przynajmniej od XVI wieku wsi Bojary, której gospodarze stali się przedmieszczanami Białegostoku. W czasach hetmańskich ulica miała na poły wiejski, a na poły miejski charakter – w jednej części (od ulicy Sienkiewicza do Pałacowej) mieszkali głównie gospodarze z Bojar, w drugiej (od Pałacowej do Świętojańskiej) rezydowali dworzanie Branickiego. Tu także powstał nowy, okazały browar dworski. Potencjał tej przestrzeni wykorzystali Prusacy, którzy władali miastem w latach 1795-1807. Większość dawnych posesji wykupili, scalili i rozmierzyli na nowo, przekształcając ulicę na całej jej długości w zabudowaną murowanymi domami dzielnicę urzędniczą, której nadano prestiżowy, etlitarny charakter. Wiele budynków przy dzisiejszej ulicy Warszawskiej pochodzi właśnie z tego okresu. Prusacy wznieśli tu domy mieszkalne urzędników, nową siedzibę poczty, gmach Deputacji Ceł i Akcyz, planowali także nową świątynię ewangelicką. Tak wyznaczony status ulicy został utrzymany w zasadzie przez kolejne dziesięciolecia.

    Po 1807 r. i przejściu Białegostoku w granice Rosji to właśnie przy ul. Warszawskiej zaczął rezydować gubernator obwodu białostockiego, ulokowano sądy, policję, izbę skarbową, słynne w regionie Gimnazjum Białostockie, wzniesiono siedzibę rządu obwodowego, kontynowano funkcjonowanie poczty, powstała świątynia ewangelicka, a wzdłuż całej ulicy rezydowali urzędnicy administracji państwowej czy nauczyciele Gimnazjum. Ulica była wyjątkiem także pod względem architektonicznym – nigdzie indziej w mieście nie było tak wielu murowanych domów, a wśród nich największy, zwany domem Pana Trębickiego, dziś przy ul. Warszawskiej 63. Po 1843 r., gdy likwidacji uległ obwód białostocki, prestiż ulicy zmalał, ale wciąż pozostał wyraźnie odczuwalny w stosunku do reszty miasta. W 2 połowie XIX w. uruchomiono tu szpital żydowski na bazie fundacji uczynionej przez Izaaka Zabłudowskiego, uznawanego za najbogatszego Żyda w ówczesnej Rosji, Gimnazjum Białostockie (później Szkołę Realną) umieszczono w opustoszałym gmachu rządu obwodowego, a jego dotychczasową siedzibę przejęły władze miasta (Zarząd Miejski). W tym czasie swoją siedzibę otrzymała tu miejska straż pożarna (i tak zostało do dziś). Z czasem rozbudowie uległa poczta, którą poszerzono o kantor telegraficzny.

    Pod koniec XIX w. pod numerem 14 powstał jeden z największych i najokazalszych gmachów rządowych w mieście – nowoczesna siedziba Banku Państwa. Zresztą przy ulicy Warszawskiej mieściły się siedziby innych banków prywatnych, które udzielały kredytów na budowę coraz wyższych i okazalszych kamienic w miejsce starych budynków. Swoje mieszkania, rzekłoby się apartamenty, mieli tu wyżsi urzędnicy, lekarze, adwokaci, miejscowa inteligencja. Na początku XX w. wybudowano nową świątynię ewangelicką, w rozbudowanych gmachu dawnej kamienicy Trębickiego uruchomiono Szkołę Handlową, pod nr 29 utworzono szpital prowadzony przez Towarzystwo Czerwonego Krzyża. Zasadniczo status ulicy utrzymał się po 1919 r., chociaż zmieniły się realia. Nadal mieściła się tu siedziba straży pożarnej, poczty i telegrafu, szpitala żydowskiego, szpitala miejskiego prowadzonego przez PCK, natomiast miejsce Banku Państwa zajął Bank Polski, Szkołę Handlową zastąpiono Sądem Okręgowym, a potem Gimnazjum Męskim im. Marszałka Józefa Piłsudskiego, dawną Szkołę Realną przekształcono w prestiżowe Gimnazjum Męskie im. Króla Zygmunta Augusta. Swój oddział nadal posiadała tu Izba Skarbowa, zorganizowano Izbę Skarbową, utrzymano pracę okazałej państwowej fabryki tytoniowej, ewangelicy gromadzili się na msze święte w swojej świątyni, a kasy bankowe wciąż obsługiwały swoich interesantów…

    Kres dotychczasowemu obliczu ulicy Warszawskiej przyniosła de facto II wojna światowa, chociaż w latach 1939-1944 okupanci nadal chętnie instalowali tu swoje władze, urzędy, instytucje korzystając z lokali w okazałych gmachach. Szczęście w nieszczęściu tylko niewielka część historycznej tkanki uległa zagładzie, ale nowa rzeczywistość spowodowała, że dawny status ulicy zaczął zanikać i ulegać przekształceniu – z prestiżowej arterii w stronę ulicy nieco na uboczu. Czego nie zniszczyli okupanci, chętnie przekształcała nowa władza, ogołacając ulicę z jej historycznego wyrazu. Nie miejmy jednak złudzeń – to signum temporis całego miasta po 1944 r. A jednak ulica Warszawska wciąż wzbudza w nas uczucia obcowania z tą dawną, historyczną przestrzenią dzięki zachowaniu licznych (jak na nasze realia) zabytków;. Wciąż odszukujemy, poznajemy, wskazujemy liczne świadectwa dawno i niedawno minionej przeszłości, której na przestrzeni całej ulicy jest wciąż bardzo wiele. A więc ulica Warszawska jest wyjątkowa – quod erat demonstrandum. Dowodów jest aż nadto, żeby to potwierdzić i zbyt wiele, żeby je tu wszystkie wymienić.


    Jednak nie w celebrowaniu bogatych dziejów tkwi sedno „Święta ulicy Warszawskiej”. To wydarzenie jest czymś więcej. Jednym z jego celów jest budowa pomostu między dziedzictwem ulicy Warszawskiej i minionymi pokoleniami, które przy niej żyły, pracowały i ją przemierzały, ze współczesnymi białostoczanami, których nowoczesne życie toczy się w ceniu starych murów ocalałych z dziejowych burz. Chcemy pokazać nie tylko bogatą historię ulicy, ale także jej dzisiejsze znaczenie w strukturze miasta oraz obfitość możliwości, jakie płyną z jej nowego, aktualnego oblicza. Ale żeby to udowodnić, nie ma sensu o tym pisać – po prostu trzeba osobiście wziąć udział w bogatym programie „Święta ulicy Warszawskiej” i zachłysnąć się przeszłością i teraźniejszością tej wyjątkowej ulicy.